Kiani Beach hotel

Hotel Kiani Beach na Krecie nasza opinia

Jeśli rozważacie wyjazd do Kiani Beach, oto nasza recenzja.

Przede wszystkim jest to hotel nastawiony głównie na rodziny z małymi dziećmi. Jeśli jesteście singlami, parą bez dzieci lub chcecie poimprezować, wybierzcie inne miejsce, to nie hotel dla Was. Tutaj po 23:00 panuje niemal absolutna cisza, nikt nie pije, nie tańczy do bladego świtu. Absolutny spokój.

W restauracji nikogo nie dziwi jedzenie porozrzucane na podłodze, personel nie przewraca oczami na krzyczącego bobasa, a obsługa jest naprawdę wyjątkowo życzliwa i wyrozumiała.

To właśnie obsługa tego hotelu zasługuje moim zdaniem na owacje na stojąco. Od kadry menadżerskiej, poprzez obsługę kelnerską, recepcję, ekipę sprzątającą wszyscy są naprawdę bardzo pomocni.

Kiani Beach hotel

Jeśli zależy Wam na miejscu cichym i spokojnym, z daleka od muzyki disco polo i pijanych ludzi, to właściwy adres.

To, co jest dla mnie sporym zaskoczeniem to fakt, że hotel ma 5*. Jest naprawdę przyjemny i czysty ale w moim wyobrażeniu 5* to jednak synonim luksusu. Kiani Beach bliżej do jednak do przeciętności niż luksusowego resortu.

Położenie i okolica

Położony na uboczu, w spokojniej okolicy 25 min od lotniska w Chani. Zero imprez i miejskiego zgiełku. Mimo pełnego obłożenia miałam wrażenie, że panuje tam raczej kameralna atmosfera.

Hotel znajduje się na uboczu, w zasadzie to pośrodku niczego, więc jeśli lubicie piesze wycieczki po okolicy, może okazać się nienajlepszą bazą wypadową. Po prostu bez auta ciężko się tu poruszać. Zostaje wynajem samochodu lub taksówka. Na lokalne autobusy raczej ciężko trafić.

Tu warto wspomnieć, że wynajem auta bezpośrednio z hotelu kosztował nas ok. 50 za dobę i nie wymagano dodatkowej kaucji.

hotel kiani beach kreta

Jeśli zechcecie wypożyczyć auto i podróżować po Krecie, jest to wspaniała baza wypadowa. W promieniu 1,5 godz. macie przynajmniej kilka plaży wartych odwiedzenia, a jeśli nie kręci Was plażowanie, możecie także pojechać w góry, czy zobaczyć lokalne wodospady. Naprawdę bardzo polecam ruszyć się  z hotelu i zobaczyć Kretę z innej perspektywy niż tylko hotel, bo jest to wyspa, która nas niesamowicie oczarowała.

Kiani Beach hotel

Hotel i pokoje

Hotel jest podzielony na dwie części ulicą. Wynika to z faktu, że starsze budynki powstały w 2007 r., natomiast nowe skrzydło hotelu zostało dobudowane w 2018 r. Z tego powodu zdecydowanie trzeba tu mieć mocno oko na dzieci. Uliczka nie należy do najbardziej uczęszczanych ale niektóre auta potrafią rozwinąć tu zawrotną prędkość.

W obu częściach znajdują się pokoje, restauracje, bary oraz baseny, co w zasadzie sprawia, że niezależnie od tego, gdzie zostaniecie ulokowani, wszystko będziecie mieli w zasięgu krótkiego spaceru.

Co ważne, ośrodek jest całkiem nieźle przystosowany dla osób z niepełnosprawnościami. Podczas naszego pobytu spotkaliśmy dwie kobiety na wózkach inwalidzkich, które chwaliły to, że w każdy zakątek mogą samodzielnie dotrzeć podjazdami lub windą. To samo tyczy się rodziców, których dzieci dużo czasu spędzają w wózku.

Na terenie obiektu znajdziecie bary, restauracje, salę zabaw, wypożyczalnię aut, dwa sklepiki, w których kupicie absolutnie wszystko, czego dusza zapragnie. Od dmuchanych zabawek do wody, poprzez ubrania, kosmetyki, alkohole i wiele innych. Zaskoczyło mnie, że ceny w minimarkecie były niższe niż w okolicznych sklepach, co zdecydowanie zasługuje na pochwałę.

Kiani Beach hotelPokój

Nie wiem z jakim biurem wybieracie się na wakacje, ale pamiętajcie, by dokładnie sprawdzić warunki przed zakupem wakacji.

Mówię o tym, ponieważ pokój, który otrzymaliśmy znacznie różnił się od tego ze zdjęć zaprezentowanych na stronie Rainbow.

Po pierwsze przy zakupie oferty widzieliśmy dwupoziomowy apartament, na miejscu natomiast dostaliśmy pokój z mało komfortową dostawką wciśniętą tuż przy wejściu. Byłam rozczarowana, ponieważ spodziewałam się większej przestrzeni dla trójki dorosłych i dwójki dzieci.

Ale mogę winić głównie siebie, bo zwyczajnie nie doczytałam umowy, którą podpisaliśmy i kupiłam oczami. Założyłam, że dostaję to, co widzę na zdjęciach, czyli pokój rodzinny.

Dodatkowo po zameldowaniu otrzymaliśmy od hotelu maila, że hejka hejka Pati, możesz sobie zrobić upgrade za 20€ od osoby za dobę i już czeka na ciebie nasz wspaniały apartament!

Ten właśnie, który widzieliśmy na stronie kupując wakacje. Not fair!

Jak zatem wyglądał nasz pokój?

Był to duży pokój z łóżkiem małżeńskim i dostawką, a tuż pod oknem stało łóżeczko turystyczne. Dodatkowe łóżko znajdowało się tuż przy wejściu, w korytarzowej wnęce. Standardowe łóżka okazały się naprawdę wygodne, w przeciwieństwie do dostawki z korytarza.

Po pierwszej nocy moja mama poprosiła o podmianę materaca, ponieważ ten z dostawki był bardzo twardy i miał wbijające się w ciało sprężyny.

W przedpokoju w szafie ukryty był aneks kuchenny z małym zlewem, czajnikiem i minilodówką. Był tam także ekspres do kawy ale kapsułki okazały się dodatkowo płatne. No chyba, że wykupiliście opcję All inclusive VIP (szczegóły poniżej).

Wszystkie pokoje posiadają naprawdę świetne zasłony, które po zasłonięciu dają całkowite zaciemnienie. Na plus także maksymalnie szczelne okna. Nasz pokój znajdował się od strony baru, w którym odbywały się wieczorne atrakcje, a po zamknięciu okien wewnątrz panowała absolutna cisza.

Pozostałe sprzęty na wyposażeniu to suszarka do włosów, balkonowa suszarka na pranie, sejf, dwa telewizory, wiatrak sufitowy.

Być może dla kogoś cenna okaże się informacja, że drzwi nie mają zamka od wewnątrz, więc jeśli Wasz potomek potrafi naciskać na klamkę, w każdej chwili może niespostrzeżenie zdezerterować z pokoju całkiem niezauważony…

Wifi dostępne jest nie tylko w pokojach ale też na terenie całego hotelu, naprawdę dobrej prędkości.

All inclusive… wcale nie takie all.

Pierwszym zaskoczeniem był dla nas podział na klasyczne all inclusive oraz opcję VIP all inclusive w cenie 20€ za dzień od osoby. O możliwości dopłacenia do wersji ulepszonej dowiedzieliśmy się dopiero na miejscu. Zwykły gość otrzymuje więc przy zameldowaniu bransoletkę koloru czarnego, a jeśli awansuje na VIPa zamienia ją na kolor złoty. Jak na VIPa przystało… 🙂

W pakiecie VIP poza rozszerzonymi opcjami trunków dostępnych przy barze macie także darmowy dostęp do kortu tenisowego, 30% zniżki w hotelowym SPA, czy 10% zniżki w minimarkecie.

Kiani Beach hotel

Z uwagi na fakt, że opcja ta dotyczy głównie rodzaju i jakości serwowanych alkoholi, niespecjalnie zrobiło to na nas wrażenie. My po prostu praktycznie nie pijemy. Jeśli jednak wolicie piwo z puszki zamiast tego z nalewaka, a drink w postaci rozcieńczonej coli z lokalną wódką to za mało, rozważcie tego VIPa…

A przepraszam, frappe też nie dostaniecie jeśli nie dopłacicie.

Animacje i rozrywka

Codzienny rozkład zajęć rozpisany jest na tablicy tuż przy głównej restauracji ale jeśli liczycie na aktywnych i pełnych życia animatorów, tutaj raczej niewiele się dzieje. W czasie naszego pobytu nie zauważyliśmy w zasadzie żadnych atrakcji dla dzieci, poza wieczornym programem realizowanym przy basenie. Przez 10 dni naszego pobytu w Kiani Beach młoda animatorka zaczepiła nas dosłownie jeden raz. Mi nie zależało na tym, by ktoś w ciągu dnia zajmował się naszymi dziećmi, ale jeśli to dla Was ważny punkt, możecie być nieco rozczarowani.

Niemal każdego wieczoru realizowane są też występy tematyczne: pokaz magicznych sztuczek, wieczór grecki (podczas którego zatańczycie zorbę) czy karaoke. Nasze serca skradły natomiast występy klaunów. Dzieci były zachwycone!

Klubik dziecięcy istnieje, ale głównie w teorii, bo kilkukrotnie próbowaliśmy dostać się do środka w godzinach otwarcia i za każdym razem napotykaliśmy na zamknięte drzwi.

Na terenie obiektu znajdziecie też różne inne rozrywki takie jak auta na monety, cymbergaja, bilard, karuzele dla dzieci i inne automaty. Wszystkie dodatkowo płatne i prawdę mówiąc w nie najlepszym stanie technicznym. Popołudniami rozkładają też dmuchany plac zabaw i tu miła niespodzianka, ponieważ jako jedyna atrakcja nie wymaga dodatkowej opłaty.

Restauracja

Na terenie hotelu znajdują się dwie restauracje. Pierwsza ulokowana jest w budynku głównym, w którym znajduje się recepcja.

Jest zdecydowanie bardziej zatłoczona, ale to właśnie tu znajdziecie znacznie bogatsze menu oraz dania specjalne przygotowywane co wieczór przez kucharza, w tym spaghetti carbonara, sushi, kebab z warzywami czy jagnięcinę.

Kiani Beach hotel

Kuchnia w Kiani Beach bazuje na lokalnych, świeżych produktach. Nie znajdziemy tu miliona dań, ale wszystkie serwowane potrawy są całkiem smaczne i dobrze doprawione. Do wybitnych im nieco daleko ale nie narzekaliśmy na jedzenie. Jedyne co mnie rozczarowało to desery.

Codziennie do śniadania można przygotować sobie świeżo wyciskany sok z pomarańczy, co weszło nam w krew tak mocno, że pierwsze kroki co rano kierowaliśmy właśnie w stronę soczystych pomarańczy.

To, na co zwróciłam uwagę to dość uboga opcja dań dla małych dzieci.

Druga restauracja znajduje się w południowym skrzydle po drugiej stronie ulicy. Jest tam znacznie spokojniej, ale też wybór posiłków jest nieco ograniczony.

Poza głównymi posiłkami serwowanymi w restauracji nie nastawiajcie się jednak na pożywne jedzenie. W ciągu dnia możecie liczyć jedynie na kanapki z lodówki lub kilka owoców.

W barze przy plaży w określonych godzinach zamówicie naleśniki z czekoladą lub bananem i na tym koniec. Niestety ponieważ jest to jedyne, co zjecie poza zimną kanapką, kolejki są codziennie długie. Na naleśnika zawiniętego w papier trzeba czekać przynajmniej 20 min.

Jeśli natomiast z jakiegoś powodu nie zdążycie na kolację, już po Was. Po kolacji w całym hotelu nie znajdziecie już absolutnie nic do jedzenia. Nawet tej zimnej kanapki w lodówce. I to była nasza mała katastrofa… Lubimy siedzieć do późna a jeśli kolację jedliśmy w okolicach 19:00 to koło północy robiliśmy się głodni.

Baseny

Tu ktoś całkiem nieźle ruszył głową. Na terenie Kiani Beach znajdziecie rozmaite opcje do wyboru. Jest tu basen olimpijski z trzema torami, połączony z basenem rekreacyjnym o średniej głębokości. Kilka metrów dalej ulokowany jest płytki basen ze zjeżdżalnią w kształcie ośmiornicy, częściowo osłonięty od słońca za pomocą żagli. To co zauważyłam to fakt, że jest w nim nieco zimniejsza woda niż w pozostałych basenach.

Kiani Beach hotel

W drugiej części hotelu (tuż przy plaży) ulokowany jest drugi basen rekreacyjny oraz brodzik dla maluszków. Wokół basenów znajduje się ogromna liczba leżaków i parasoli. Nie trzeba więc martwić się, że jeśli przyjdziemy na basen nieco później niż pozostali goście, nie będzie dla nas miejsca. Nawet przy niemal pełnym obłożeniu hotelu nie było kłopotów ze znalezieniem dla siebie leżaka.

Plaża

Plaża bez rewelacji, mam wrażenie, że nieco zaniedbana. Wąska i bardzo kamienista, co sprawia, że bez odpowiedniego obuwia po prostu bardzo ciężko wejść tam do wody. Przy plaży widzieliśmy też dwa rowerki wodne, z których można było skorzystać bez dodatkowej opłaty.

Po wyjściu ze słonej wody możecie skorzystać z prysznica, którym zmyjecie z siebie resztki soli.

Kiani Beach hotel

Podsumowując, Kiani Beach to hotel stworzony z myślą o rodzinach z małymi dziećmi i mimo kilku niedociągnięć zdecydowanie jest miejscem godnym polecenia. Jeśli weźmiecie sobie do serca fakt, że zdecydowanie nie jest to hotel o standardzie 5*, raczej nie będziecie rozczarowani pobytem.

Tagi
O autorze
Bezkonkurencyjna mistrzyni robienia wszystkiego na ostatnią chwilę, gaszenia pożarów, które przez to wybuchają. Niepoprawna optymistka (mąż nazywa to naiwnością, ale ja wiem swoje). Siłą napędową są dla mnie ludzie, którymi się otaczam. Jak mawia moja mama, od zawsze próbuję bywać jednym tyłkiem na dwóch weselach - no nie umiem usiedzieć w miejscu, ciągle mnie gdzieś nosi. Wychowuję dwóch małych chłopców i co rano moim głównym zadaniem jest to, by przetrwać do wieczora. Ach, no i angażuję w to również mojego męża, który często rozkłada mnie na łopatki swoim poczuciem humoru i niespożytą energią.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *